Wójt Długosz dmuchał w alkomat na sesji. Mieszkaniec chciał narkotestu. Witamy w Skórcu
Sesja rady gminy Skórzec z 14 października przeszła do historii nie uchwałami, a kłótnią. Mieszkaniec Jarosław i wójt Jerzy Długosz wymieniali się oskarżeniami tak długo, że spór zakończyło dopiero wezwanie policji i badanie alkomatem. Wójt był trzeźwy. Część sali przyjęła wynik brawami i śmiechem.
Całość leciała na żywo w internecie, więc każdy może sobie obejrzeć, jak wójt gminy tłumaczy mieszkańcowi, że „nie jest organem procesowym”, a mieszkaniec pyta, dlaczego wójt „chce zniszczyć społeczeństwo”. Padło też zdanie o „podliniarstwie” — cokolwiek miało znaczyć.

Od zbiornicy do alkomatu
Zaczęło się spokojnie, bo od wolnych wniosków. Jarosław, przedstawiciel grupy protestującej przeciw rozbudowie zbiornicy, zasypał wójta pytaniami o decyzje środowiskowe z 2022 i 2023 roku, zgodę na zjazd w pasie drogowym i zaświadczenie z 9 czerwca. Wójt odpowiadał pytaniami — o separator przy myjni, o Biedronkę, o dokumenty, których mieszkaniec jeszcze nie ma. „Jak będzie pan miał, to wtedy będzie pan zadawał pytania” — uciął w pewnym momencie.
Potem poszło o plakat zerwany ze słupa. Wójt: jestem zarządcą słupa, nie będzie pan uprawiał prywatnej wojny. Mieszkaniec: to nie prywatna wojna, to obrona społeczeństwa. Wójt rzucił, że rozmówca wytłumaczy się „na sali rozpraw” z tego, co jest w internecie. Mieszkaniec usłyszał w tym straszenie. Wójt odparł, że nie straszy, „tylko mówi”.
Policja przyjechała, sala się roześmiała
Kulminacja przyszła, gdy Jarosław zażądał policji i alkomatu dla wójta. Przewodniczący rady odparł, że nie jest pracodawcą wójta i nie widzi powodu. Wójt zadzwonił sam — kamery monitoringu to ujęły. Chciał dmuchać na sali, przewodniczący się nie zgodził. Policjanci zrobili swoje poza obradami. Wójt trzeźwy. Jarosław chciał też własnego badania i narkotestu dla siebie — czy do niego doszło, źródło nie mówi.
Zapis sesji pokazuje coś więcej niż awanturę. Mieszkaniec przez pół godziny pyta o decyzje urzędu, a urząd odpowiada mu, że nie jest stroną. To nie kłótnia dwóch panów. To pytanie, kto w tej gminie ma prawo sprawdzić, co podpisał wójt — i dlaczego odpowiedź brzmi „prokurator”, a nie „proszę, oto dokumenty”.
Jest w tym absurd, którego nie da się zakryć brawami. Sesja rady gminy to miejsce, gdzie mieszkańcy mają prawo pytać. Jeśli kończy się wezwaniem policji i alkomatem, to nie mieszkańcowi puściły nerwy. To procedura nie wytrzymała.
Następna sesja w Skórzecu — Jarosław zapowiedział, że przyniesie dokumenty. Ciekawe, czy wójt przyniesie tę kartkę, której „czwarty raz nie ma”.
