Hulajnogi wyproszone z Aleksandrii. Nad zalewem szczyt sezonu i szczyt problemu — policja zapowiada kontrole kasków i koniec pobłażania dla jazdy we dwójkę
W parku Aleksandria stoją już znaki zakazu wjazdu hulajnóg elektrycznych. Problem jednak nie zniknął — on się przeprowadził. Nad siedleckim zalewem trwa szczyt sezonu kąpielowego, ścieżka wokół wody w lipcowe popołudnie pęka w szwach, a sygnałów od mieszkańców przybywa z tygodnia na tydzień. Rada Miasta Siedlce analizuje zmianę regulaminu terenów nad zalewem, a siedlecka policja zapowiada częstsze kontrole.
Znaki w Aleksandrii: to nie był przypadek
Decyzja o ustawieniu znaków w parku miejskim ma konkretną historię. W sierpniu 2025 r. siedleccy radni 22 głosami „za” zdecydowali o zmianie regulaminu korzystania z parku „Aleksandria” — zakazując wjazdu hulajnogami elektrycznymi i wszelkimi innymi urządzeniami z napędem elektrycznym, poza wózkami elektrycznymi. Rowery i hulajnogi zostały dozwolone, ale tylko te napędzane mięśniami użytkownika.
Regulamin to jednak jedno, a rzeczywistość na alejkach — drugie.
– Przypomnę, że blisko rok temu Rada Miasta zmieniła regulamin parku Aleksandria dotyczący zakazu wjazdu hulajnóg o napędzie elektrycznym. Niestety nie każdy czyta regulamin i problem niebezpiecznej jazdy w parku nie zniknął, dlatego pojawiły się znaki obrazujące zakaz wjazdu hulajnóg elektrycznych – mówi przewodniczący Rady Miasta Siedlce Robert Chojecki.
Nad zalewem: lipiec zrobił swoje
Sygnały o niebezpiecznych zachowaniach użytkowników hulajnóg na ścieżce okalającej zalew pojawiały się już na starcie sezonu. Dziś, w środku wakacji, przy pełnej plaży i ścieżce, po której w weekend przewijają się setki spacerowiczów, rodzin z wózkami i seniorów — problem jest po prostu widoczny gołym okiem.

Przewodniczący Rady Miasta Siedlce sygnalizował to jeszcze zanim sezon rozkręcił się na dobre.
– Razem z rozpoczynającym się nad siedleckim zalewem sezonem rekreacyjnym i kąpielowym nasilają się sygnały od mieszkańców o niebezpiecznym zachowaniu osób korzystających z hulajnóg elektrycznych na ścieżce okalającej zalew. Przyznam, że coraz więcej mieszkańców zwraca uwagę na konieczność zmiany regulaminu korzystania z terenów nad siedleckim zalewem, tak by zakazywał używania hulajnóg elektrycznych na ścieżce rekreacyjnej wokół zalewu – podkreślał Robert Chojecki.
Od tamtej pory sygnałów tylko przybyło. Innymi słowy: scenariusz z Aleksandrii jest na stole. Zakaz wjazdu hulajnóg elektrycznych na ścieżkę rekreacyjną wokół zalewu jest rozważany, a jeśli trafi pod obrady rady, Straż Miejska dostanie taką samą podstawę prawną do interwencji, jaką ma dziś w parku.
Kaski pod lupą. Ale uwaga — nie każdego to dotyczy
Siedlecka policja zapowiada częstsze kontrole obowiązku kasku. To akurat idealny moment — wakacje oznaczają, że nad zalewem i w parku jest teraz najwięcej dokładnie tej grupy, której przepis dotyczy.
Bo od 3 czerwca 2026 r. — czyli od ponad miesiąca — kierujący rowerem, rowerem elektrycznym, hulajnogą elektryczną oraz urządzeniem transportu osobistego, którzy nie ukończyli 16 lat, mają obowiązek używania kasków ochronnych. Przepisy obowiązują niezależnie od tego, czy młoda osoba korzysta z własnego, czy wypożyczonego pojazdu. Co kluczowe dla naszego tematu: przepis obowiązuje we wszystkich przestrzeniach publicznych — na ścieżkach rowerowych, chodnikach, w parkach, strefach ruchu, strefach zamieszkania i na drogach publicznych.
Czyli także na ścieżce wokół zalewu i w Aleksandrii.
Ile kosztuje brak kasku? Od 20 do 100 zł — a mandat dostaje rodzic lub opiekun prawny, nie dziecko.
Osoby powyżej 16. roku życia kasku nosić nie muszą — jest zalecany ze względów bezpieczeństwa, ale nieobowiązkowy. Warto jednak pamiętać o jednym: ubezpieczyciel może obniżyć odszkodowanie z OC sprawcy wypadku, jeżeli poszkodowany kierujący jednośladem lub UTO nie miał kasku. Według Ministerstwa Infrastruktury jazda w kasku na hulajnodze elektrycznej może zmniejszyć ryzyko urazów głowy o 44 proc.
Jazda we dwójkę: to nie jest „nic takiego”
Drugi punkt zapowiadanych kontroli to jazda w dwie osoby na jednej hulajnodze — nad zalewem widok właściwie codzienny, a w wakacyjne popołudnia po prostu masowy. Tu przepis jest zerojedynkowy.
Hulajnoga elektryczna jest przeznaczona do przewozu tylko jednej osoby. Przewożenie pasażerów jest zabronione — ustawa wprost zakazuje przewożenia hulajnogą elektryczną innych osób, zwierząt i przedmiotów. To nie jest interpretacja ani dobra praktyka. To definicja pojazdu zapisana w Prawie o ruchu drogowym.
Ile to kosztuje? Bywa różnie. Taryfikator przewiduje za przewożenie innej osoby, zwierzęcia lub ładunku mandat w wysokości 100 zł, ale w praktyce policjanci sięgają wyżej — w jednym z takich przypadków kierujący hulajnogą, który przewoził pasażera, dostał mandat w wysokości 300 zł.
I jeszcze jedno, o czym mało kto myśli: dwie osoby to nie tylko podwójna masa. To wyższy środek ciężkości, dłuższa droga hamowania i hamulce, które nie zostały do tego zaprojektowane. Na lipcowej alejce nad zalewem różnica między „wyhamował” a „nie wyhamował” to często pół metra.
Porzucone hulajnogi. Problem, którego nie widać z siodełka
Wśród rozważanych rozwiązań jest też uporządkowanie zasad parkowania hulajnóg współdzielonych.
– W mojej ocenie niezbędne jest również wyznaczenie stref parkowania dla ogólnodostępnych hulajnóg elektrycznych. Hulajnogi porzucone bezładnie na chodnikach są ogromnym zagrożeniem dla ludzi starszych, schorowanych i zmagających się z niepełnosprawnością, szczególnie osób niedowidzących i poruszających się za pomocą wózka inwalidzkiego – zaznacza Robert Chojecki.
Przypomnijmy: przepisy nakazują pozostawienie hulajnogi na chodniku w miejscu do tego wyznaczonym przez zarządcę drogi. Gdy takiego miejsca nie ma — hulajnoga musi stać jak najbliżej zewnętrznej krawędzi chodnika, równolegle do niej, a dla pieszych musi zostać nie mniej niż 1,5 m szerokości. Pojazd pozostawiony tam, gdzie utrudnia ruch lub zagraża bezpieczeństwu, może zostać usunięty na koszt właściciela — dyspozycję może wydać policjant lub strażnik miejski.
„Nie będzie kompromisu”
Samorząd nie zostawia w tej sprawie pola do negocjacji.
– W kwestii ochrony mieszkańców nie będzie kompromisu. Bezpieczeństwo Siedlczan: spacerowiczów, rodzin z dziećmi, seniorów, a także osób z niepełnosprawnościami, niedosłyszących i niedowidzących jest najważniejsze – dodaje przewodniczący Rady Miasta.

Znaki w Aleksandrii pokazały jedno: sam regulamin nie wystarczy, jeśli nikt go nie egzekwuje. Nad zalewem stawka jest ta sama — z tą różnicą, że lipiec nie czeka. Sezon trwa tu i teraz, ludzie są nad wodą dziś, a decyzje, które zapadną jesienią, nie cofną tego, co może wydarzyć się w najbliższy weekend.
Bo dziś, jak podkreślają sami samorządowcy, stawką nie jest wygoda ani swoboda poruszania się. Stawką jest bezpieczeństwo.
A Wy jak to widzicie? Zakaz hulajnóg elektrycznych na ścieżce wokół zalewu — potrzebny czy przesada? A może wystarczyłyby kontrole i mandaty? Byliście świadkami niebezpiecznej sytuacji nad zalewem albo w Aleksandrii? Piszcie w komentarzach i na naszym Facebooku — Wasze relacje przekazujemy dalej.
