Martwy pies leżał na chodniku przy Kazimierzowskiej. Mieszkaniec Siedlec zgłasza zaniedbania służb
Mieszkaniec Siedlec opisał w mediach społecznościowych sytuację, do której doszło w okolicy ulic Kazimierzowskiej i Starowiejskiej. Jego zdaniem martwy pies leżał na chodniku przez wiele godzin, a służby nie reagowały na zgłoszenia.
Do zdarzenia miało dojść w rejonie skrzyżowania ulic Kazimierzowskiej i Starowiejskiej, w pobliżu szkoły podstawowej nr 7 w Siedlcach. Mężczyzna, który opisał sprawę w mediach społecznościowych, twierdzi, że około godziny 14:38 zauważył wraz z kobietą leżącego, martwego psa przy drodze. Zwierzę miało mieć na sobie obrożę i smycz.
Z relacji wynika, że pies został potrącony przez samochód na pasie ruchu, a następnie odrzucony na chodnik. Kierowca miał oddalić się z miejsca zdarzenia. Mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy 112. Jak opisuje, usłyszał, że powinien powiadomić policję. Twierdzi, że policjant nie wykazał zainteresowania sprawą i skierował go do straży miejskiej. Dopiero za piątym razem miał odebrać telefon pracownik straży miejskiej, który miał stwierdzić, że zgłoszenie wpłynęło już wcześniej, a pies zdechł około godziny 3:30. Została wtedy powiadomiona zbiórka skórek, jak wynika z cytowanej wypowiedzi.

Autor wpisu zaznacza, że pies leżał na jednej z głównych ulic od godziny 3 w nocy do momentu napisania postu, czyli około godziny 15:11. Jego zdaniem nikt ze służb ani przechodniów nie zareagował. Podkreśla, że zwierzę nie było bezpańskie, co miało być widoczne po obroży. W poście pojawia się krytyka pod adresem służb i urzędu miasta. Mężczyzna pisze o patologii i kpinie, a także o tym, że takich sytuacji jest wiele i nikt nic z nimi nie robi.
Pod wpisem pojawiło się kilkadziesiąt reakcji, komentarzy i udostępnień. Sprawa została również udostępniona przez profil Siedlecka Sieć Społeczna z komentarzem: Miasto przyjazne… komu?
