Zamieszki we Francji: setki szkół zaatakowanych, tysiące zatrzymanych

Zamieszki we Francji: setki szkół zaatakowanych, tysiące zatrzymanych

Ponad 400 szkół nie otwarto, prawie dwa tysiące osób zatrzymanych w jeden dzień, ranni policjanci i nauczyciele. Francja zmaga się z falą zamieszek, które ogarnęły Paryż, Lyon, Marsylia i inne miasta.

To nie są zwykłe protesty. W pierwszych dniach października Francja znalazła się w ogniu najpoważniejszych od lat zamieszek. Płoną szkoły, sklepy, a służby ratunkowe są atakowane. W piątek rano ponad 400 placówek nie przyjęło uczniów z powodu zniszczeń i gróźb wobec nauczycieli. Z danych francuskiego MSW wynika, że tylko w czwartek 1 października zatrzymano 1948 osób, w większości uczniów. Rannych zostało 305 policjantów i żandarmów oraz 65 pracowników oświaty, w tym 40 dyrektorów szkół. Zajścia dotknęły 1027 z 3700 liceów, czyli niemal co trzecie.

Ataki na ludzi i mienie W Bordeaux sytuacja przypomina strefę wojny. Widać płomienie sięgające horyzontu, słychać brzęk tłuczonego szkła. W Marsylii spłonął wóz strażacki wart 300 tys. euro. Strażacy nie mieli nawet środków na maski filtracyjne. W jednej ze szkół w Mantes doszło do wybuchu pojemnika z aerozolem, gdy strażak próbował gasić pożar. Młodzież stojąca obok nagrywała wszystko, nikt nie pomógł. W liceum Wiktora Hugo w Marsylii dwoje nauczycieli zostało oblanych benzyną przez ucznia. Prokuratura początkowo mówiła o ataku, później lokalne władze twierdziły, że benzyna rozlała się przypadkiem. W Annecy uczniowie zaatakowali nauczycielkę, gdy zwróciła im uwagę. W Paryżu, Lyonie, Marsylii i Rennes trwają starcia z policją mimo zakazu zgromadzeń. Według doniesień dziennikarze również padają ofiarami – jeden z reporterów stacji M6 został pobity, a jego kamera rozbita młotkiem.

Polityczne tło i oskarżenia Francuski premier Sébastien Lecornu zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu. Powołując się na źródło zbliżone do szefa rządu, media podały, że służby specjalne poinformowały gabinet, iż ruch został zapoczątkowany jako operacja zorganizowana przez La France Insoumise (LFI) i skrajnie lewicowe środowiska. W oficjalnym komunikacie użyto słowa „manewr”. Jednym z przykładów ma być Baly Bagayoko, polityk LFI i nowo wybrany mer Sevran, który dołączył do protestujących uczniów pod liceum w Seine-Saint-Denis. Zaprzeczył oskarżeniom w rozmowie z BFM TV, ale dodał zdanie, które obiegło całą Francję: „Czasami przemoc może być uzasadniona”.

Skala i konsekwencje Od początku protestów zatrzymano ponad 3 tysiące uczniów szkół średnich. Do akcji dołączają studenci, blokując dostęp do około 30 kampusów. Na nagraniach widać młodych ludzi atakujących kampus Cassin na Sorbonie. Sytuacja wymyka się spod kontroli, a służby nie radzą sobie z eskalacją. W mediach społecznościowych krążą nagrania, na których widać, jak policjantka jest ciągnięta po ziemi przez rozwścieczony tłum. To obraz państwa, które – zdaniem komentatorów – straciło kontrolę nad częścią społeczeństwa.

Zdjęcie główne: Fot. Interia

Czytaj też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *