41 tys. zł kary za szyld wystający dwa centymetry. Burza w sieci
Właścicielka sklepu z pieczywem na warszawskim Mokotowie ma zapłacić ponad 41 tysięcy złotych kary za szyld, który odstawał od ściany o około dwa centymetry. Sprawę opisał portal Zero.pl, a do dyskusji włączyli się politycy i prawnicy.
Pani Katarzyna od dwunastu lat prowadzi rodzinny sklep z pieczywem na warszawskim Mokotowie. Szyld z pleksi zamontowano za zgodą spółdzielni. Był nieco odsunięty od ściany, co właścicielka tłumaczy podkładkami wyrównującymi nierówności elewacji. Ten szczegół stał się powodem sporu z Zarządem Dróg Miejskich.
ZDM naliczył karę odpowiadającą dziesięciokrotności opłaty za zajęcie pasa drogowego. Do zapłaty ma być ponad 41 tysięcy złotych. Właścicielka twierdzi, że odsetki wynoszą około stu złotych dziennie, a rachunek firmowy został zajęty. Utrzymuje też, że pisma w tej sprawie trafiały do dostawcy pieczywa, a nie bezpośrednio do sklepu. Szyld miała zdjąć w ciągu kilku dni po wiadomości od kierowcy.
Rzecznik Zarządu Dróg Miejskich przekonuje, że urząd przeprowadza tysiące podobnych kontroli rocznie. Według ZDM właścicielka była wcześniej wzywano do usunięcia szyldu, a kara była następstwem braku reakcji na wezwanie.
Burza w sieci
Sprawa wywołała falę komentarzy. Prawnik Eryk Baczyński ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze napisał na platformie X, że to tanie granie na emocjach, bo Warszawę od lat trawi chaos reklamowy, a przepisy o zajęciu pasa drogowego są jednakowe dla wszystkich.
Odpowiedziała mu posłanka Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu Nowej Lewicy. Jej zdaniem zajęcie pasa drogi przez lekko odstający szyld to jawny absurd. Dodała, że ZDM powinien zająć się regularnym zajmowaniem pasa drogi przez płodobusy albo dostawczaki blokujące chodnik. Napisała też, że 40 tysięcy złotych za coś takiego działa jak SLAPP i ma zastraszyć innych, a zestandaryzowane szyldy piekarni nie są największą zmorą przestrzeni publicznej.
Przepisy dotyczą wszystkich
To nie pierwszy taki przypadek. Pas drogowy to wydzielony liniami granicznymi grunt wraz z przestrzenią nad i pod jego powierzchnią, w którym znajduje się droga oraz obiekty budowlane i urządzenia techniczne. Jako strefa ruchu drogowego podlega szczególnej ochronie prawnej i jest objęty różnymi zakazami dotyczącymi sposobu wykorzystania.
Prawo.pl opisywało sprawę innej warszawskiej firmy, która umieściła na ścianie własnego budynku elektroniczne wyświetlacze reklamowe o powierzchni około 2,5 metra kwadratowego. ZDM naliczył 1875 złotych kary za zajęcie pasa drogowego bez zezwolenia. Firma uniknęła kary po długiej batalii sądowej, ale tylko dlatego, że wyliczenia urzędników były nieprawidłowe.
Problem dotyczy też innych miast. W Szczecinie wywieszenie szyldu na ścianie budynku to w świetle prawa zajęcie pasa drogowego, za które gmina pobiera od właścicieli lokali od kilku do kilkunastu tysięcy złotych rocznie. Wysokość opłaty zależy od sposobu wykorzystania pasa, zajętej powierzchni, kategorii drogi i czasu zajęcia. Głos Szczeciński opisywał w 2024 roku sprawę pana Artura, który nie wiedział, że nie może powiesić szyldu na swoim lokalu bez dodatkowych kosztów. Przedsiębiorca zwracał uwagę, że w Łodzi szyld wiszący równolegle do ściany i wystający do 10 centymetrów nie podlega opłatom.
W komentarzach pod sprawą pojawia się też inna interpretacja: że tak drobiazgowe kary mogą być po prostu szukaniem kasy do łatania dziury budżetowej w urzędniczy, absurdalny i obrzydliwy sposób.
