Niewiadoma 2026. Trzy grupy specjalistyczne, 37 strażaków i zapora, która miała udawać miejsce katastrofy
Chwyćcie za bluzy i wyobraźcie sobie taki scenariusz: zapora wodna, w przestrzeni technologicznej uwięziona osoba, w wodzie coś, czego lepiej nie dotykać, a obok porzucone beczki z nieznaną substancją. Brzmi jak początek filmu katastrofalnego? Być może. Ale 9 września 2026 roku na zbiorniku retencyjnym w Niewiadomej w gminie Sabnie (powiat sokołowski) dokładnie takie zadania postawiono przed strażakami — tyle że w ramach ćwiczeń pk. „NIEWIADOMA 2026”.
Wszystko działo się przy zaporze

Miejscem działań praktycznych była zapora wodna zbiornika retencyjnego Niewiadoma. W manewrach współdziałały trzy grupy specjalistyczne: Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego „Siedlce 6”, Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wysokościowego „Siedlce 7” oraz Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego „Sokołów-5”. Do tego zastęp SLRMed z JRG 8 KM PSP w Warszawie, KW PSP w Warszawie i OSP Nieciecz. Łącznie 37 strażaków i 13 pojazdów PSP.
Skala jak na jedno popołudnie nad zbiornikiem — całkiem konkretna.
Scenariusz? Siedem punktów, zero przypadku
Zadania rozpisano precyzyjnie. Ratownicy wysokościowi mieli ewakuować osobę z przestrzeni technologicznej zapory, używając technik linowych. Nurkowie pracowali pod wodą z sonarem, kamerą podwodną i sprzętem pływającym. Ktoś musiał pobrać próbki wody i sprawdzić je pod kątem skażenia chemicznego. Ktoś inny — zidentyfikować i zabezpieczyć nieznane zbiorniki i beczki, które potencjalnie mogły zawierać substancje niebezpieczne. Do tego wdrożenie procedur dekontaminacji ludzi i sprzętu oraz sprawdzenie konstrukcji zapory pod kątem uszkodzeń i zagrożeń konstrukcyjnych.
I jeszcze jedno, może najtrudniejsze: utrzymanie łączności radiowej między wieloma jednostkami działającymi równolegle. Bo wyobraźcie sobie, że przez jeden kanał próbują się dogadać nurkowie, chemicy i ludzie wiszący na linach. Powodzenia.
Po co to wszystko?
Cele ćwiczeń były jasne. Doskonalenie dowodzenia SGR podczas działań, współpracy trzech grup specjalistycznych i dowodzenia siłami ratowniczymi wchodzącymi w skład MBO/COO — szczególnie gdy w jednym miejscu nakładają się zagrożenie życia i zdrowia ludzi oraz zagrożenie chemiczne dla środowiska. Ćwiczono też funkcjonowanie łączności przy pracy na kilku kanałach radiowych, ewakuację osób i udzielanie kwalifikowanej pomocy medycznej.
Ale chodziło o coś jeszcze: zapoznanie się z obiektem — terenem i specyfiką zagrożeń, jakie mogą wystąpić w podobnych miejscach. Bo zbiornik retencyjny z zaporą to nie jest plac zabaw. To konstrukcja, która w złym scenariuszu może przestać być tylko budowlą.
Sprawdzano również gotowość reagowania w sytuacjach kryzysowych oraz umiejętność doboru sprzętu specjalistycznego i wykorzystania go w praktyce.
Kto ćwiczył?
W manewrach udział wzięli funkcjonariusze KW PSP Warszawa, JRG Sokołów Podlaski, JRG nr 1 i 2 w Siedlcach, JRG nr 8 KM PSP m.st. Warszawa oraz Wójt Gminy Sabnie. Ćwiczenia przygotowała Komenda Powiatowa PSP w Sokołowie Podlaskim, a opracowanie relacji powstało w KM PSP w Siedlcach.
37 strażaków, 13 pojazdów, trzy grupy specjalistyczne i jedna zapora, która na kilka godzin stała się miejscem pozorowanej katastrofy. Czy taka wiedza kiedyś się przyda? Lepiej, żeby nigdy nie musiała. Ale jeśli już — ktoś będzie wiedział, co robić.
Piszcie w komentarzach, czy w Waszej okolicy też odbywają się takie ćwiczenia. Warto wiedzieć, kto czuwa.
Czytaj też
- Dożynki w Paprotni już za tydzień. CamaSutra gwiazdą wieczoru, a na scenie też półfinalistka „The Voice Senior”
- Bezkarny wieczór w Głogowie. Pogoń i Chrobry pudłowali z jedenastu metrów, a punkt cenniejszy niż się wydaje
- Dożynki, koncerty i sportowe emocje. Weekend w regionie zapowiada się intensywnie
