Noga z gazu, łosie w Żelkowie
Łoś spacerujący po Żelkowie obrósł legendą. Od kilku tygodni na różnych facebookowych grupach pojawiały się rozmaite ujęcia młodego. Gdy 5 maja ranny łoszak został uśpiony, w internecie zawrzało.
Gmina Siedlce 14 kwietnia uspokajała mieszkańców, że podjęła w stosunku do wędrownika kroki formalno-prawne: „Obecnie czekamy na wytyczne oraz decyzję Głównego Inspektoratu Weterynarii. Decyzja o ewentualnym odłowie, farmakologicznym uśpieniu i bezpiecznym transporcie zwierzęcia do naturalnego siedliska może być podjęta wyłącznie przez wyspecjalizowane służby. Samowolne działania w tym zakresie są surowo zabronione.” Urzędnicy zalecili zdejmować nogę z gazu, nie karmić ani nie zbliżać się do zwierzęcia.
Złe wieści
5 maja na facebookowej stronie mieszkańców wsi Żelków-Kolonia niespodziewanie pojawiła się informacja, że zwierzak został uśpiony.
„Wielu z Was z uwagą i sympatią śledziło losy łosia, który od pewnego czasu pojawiał się w naszej miejscowości. Niestety, muszę przekazać smutną wiadomość – zwierzę zostało uśmiercone. Wyjaśniam, że była to ostateczność, a decyzja została podjęta przez służbę weterynaryjną. Stan zdrowia zwierzęcia nie dawał szans na przeżycie w naturalnym środowisku, prawdopodobnie podczas pokonywania ogrodzenia autostrady doznał rozległych urazów. Humanitarne skrócenie cierpienia było w tej sytuacji jedynym rozwiązaniem, podyktowanym dbałością o bezpieczeństwo publiczne oraz dobrostan samego zwierzęcia. Nie jest to informacja, której byśmy oczekiwali, ponieważ nie ma szczęśliwego zakończenia.”
Ma siedem żyć?
Pod postem rozgorzała dyskusja o zasadności uśpienia, a nawet sugestie, że służby pozbyły się zdrowego zwierzaka.
Pojawiały się kolejne wpisy i zdjęcia – kierowcy informowali nie o jednym, ale o dwóch osobnikach przechodzących nocą po pasach przez jezdnię w Żelkowie. Inni wrzucali do sieci zdjęcia zwierzaka odpoczywającego w trawie („Łoś ma się dobrze, na spokojnie je kolację”). Inne przedstawiały łoszaka na środku drogi („Jeszcze dziś chodził po Żelkowie”).
A jednak padł
Eutanazja zwierzęcia została jednak potwierdzona: – Łoszak został uśpiony u mnie na działce, miał połamaną tylną nogę (wisiała dosłownie na skórze) – napisał internauta.
Wygląda więc na to, że po Żelkowie krążą co najmniej dwa kolejne osobniki. Najwyraźniej nie dostosowały jeszcze swoich tras migracyjnych do nowej rzeczywistości – i autostrady. Sympatia sympatią, ale pamiętając o tym, że spotkanie auta z dużym zwierzęciem to w większości wypadków pewna śmierć, kierowcom pozostaje tylko przejeżdżając przez wieś i autostradę zdjąć nogę z gazu.
Widząc łosia spacerującego między domami lub w pobliżu ruchliwej drogi, pod żadnym pozorem nie należy się do niego zbliżać, dokarmiać go ani płoszyć. Wystarczy zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub powiadomić urząd gminy. To te instytucje mają zabezpieczyć teren i zawiadomić służby weterynaryjne oraz ochrony środowiska.
Żelkowski łoszak. Fot. Albert Gochnio
O obowiązujących procedurach informuje Łowczy Okręgowy, Bartłomiej Kurkus: – Jeżeli zwierzyna jest ranna, opiekę nad nią sprawuje terytorialnie Powiatowy Inspektorat Weterynarii. To on wydaje opinię na temat leczenia, doraźnej pomocy lub ewentualnego odstrzału. Jeśli ustali, że jest możliwość wyleczenia takiego zwierzęcia, to je kieruje do odpowiedniego schroniska. Jeżeli lekarz uzna, że nie ma szans na wyleczenie, zwierzę jest w stanie agonalnym, wówczas jest ono usypiane zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Co robić ze zdrowymi zwierzętami, które krążą po okolicach Siedlec?
– Zwierzęta można odławiać i przewozić w inne miejsca. Jeżeli żyją na terenach zaludnionych, w zależności od sytuacji, mieszkańcy powinni zgłaszać problem na policję, do władz gminy, do weterynarii i w tym przypadku do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Skąd się biorą łosie w okolicach Siedlec?
– Wiele osób chce mieszkać na łonie natury, na terenach wiejskich i przez to zwierzyna, bytująca w lasach, ma coraz mniej miejsca do swobodnego życia. Do tego dochodzi budowa autostrad, która ingeruje w siedliska i przecina naturalne szlaki migracyjne. Zwierzyny przybywa i pojawia się ona w miejscach, gdzie do tej pory nie bytowała. To samo widać już od wielu, wielu lat w dużych aglomeracjach miejskich na terenie kraju.
Skąd się ich wzięło aż tyle?
– W 2001 roku wprowadzono moratorium na odstrzał łosia, kiedy wydawało się, że był zagrożony wyginięciem – stwierdza. – Jego populacja od tamtego czasu wzrosła prawdopodobnie kilkudziesięciokrotnie. Teraz, gdy łoś stanowi ogromne zagrożenie dla życia ludzi, komunikacji i ruchu drogowego, należałoby tak prowadzić gospodarkę łowiecką, żeby ograniczać tę populację. W skali kraju, w wyniku zderzeń z tym zwierzęciem mamy kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych rocznie.
